No bo cóż by pięknego mogłoby sie wydarzyć w moim życiu?
Absolutnie nic a nic. Mam kolejny zjazd..
Będąc już prawie na końcówce ciąży jestem na etapie że nie miałabym nic przeciwko jakbym umarła podczas porodu. W końcu miałabym święty spokój.
Bez kitu. Nie pogardzę takim rozwiązaniem. Ale za marzenia jeszcze nikogo nie ukarali :)
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz