Był plan, aby zacząć pisać bloga jako forma terapii.. by wywalić wszystkie swoje bóle i żale w kosmos..
Podjęłam pierwszy krok, założyłam bloga.. czas rozpalić w piecu
I na tym się zakończyło, nagle pustka w głowie. Było milion myśli a teraz.. nicość.. pustka.. czasem człowiek sobie nie radzi z niczym - dla jednych błahe sprawy, a dla innych to już za dużo.
Radzę sobie, nie daje po sobie poznać. Nawet wprawne oko osoby z depresja nie zauważyło że cos ze mną nie tak - u innych widzi każda zmianę, a u mnie nie. Więc albo nie jest ze mną aż tak źle, albo dobrze się maskuje. Jednak nie zawsze będę o tym pisać, to nudny temat. Czasem musze wywalić żal - bo do kogo miałabym to robić? Do terapeuty? A byłam, rozmawiałam ale to chyba nie dla mnie.. musiałabym mieć osobę do której mogę o każdej porze dnia i nocy napisać.. czy mam taka? Może i mam ale zawsze dostaje te same odpowiedzi a zero pomocy. Zero sensownej rady - bo gdy mam kryzys w małżeństwie a słyszę tylko "to weź rozwód" to co to za rada?
Dlatego oto tu jestem, raz lepiej a raz gorzej.
No to w piecu rozpalone.. zobaczymy kiedy płomień zgaśnie.
M.